A w dzień czerwcowy w Krakowie… 14
A w dzień czerwcowy w Krakowie…

Jak zwykle spóźniona, jak zwykle z rozwianym włosem,  pędzę przez moje królewskie miasto klnąc pod nosem na własne rozmemłanie, na przeciwności losu (po cholerę ubierałam buty na obcasie?!) i na wielojęzyczny tłum przelewający się niespiesznie przez  ulice, przez które trudno się przebić w tempie szybszym niż żółwie. Pędzę tam, gdzie,,u stóp Wawelu miał ojciec pracownię”...

czytaj całość »
Pamięci Przyjaciela 12
Pamięci Przyjaciela

Po wspomnianym wernisażu w Radiu Kraków dostałam od Wojciecha list z zaproszeniem do zorganizowania wystawy w jego dworze, który od lat był: galerią malarstwa, teatrem, salą koncertową, wykładową, miejscem spotkań poetów, literatów, artystów sztuk wszelakich, polityków, ludzi z pierwszych stron gazet, muzeum, galerią sztuki ludowej na najwyższym poziomie i Siemionowym domem zarazem, tak bardzo ciepłym i gościnnym, że naturalną koleją rzeczy ludzie lgnęli do niego i jego dobrych, życzliwych, pełnych otwartości na człowieka i sztukę Gospodarzy.

czytaj całość »
Maria i Leon. W cieniu swastyki 5
Maria i Leon. W cieniu swastyki

Z fotografii w kolorze sepii spogląda na mnie kobieta uchodząca w swoich czasach za wybitnie piękną. To moja cioteczna babka Maria - aktorka. Po ślubie z zamożnym toruńskim restauratorem Leonem Gabryelewiczem prowadziła z nim w zabytkowej kamienicy lokal Pod Strzechą. Jej i jej męża szczęśliwe życie przerwali w jednej chwili mężczyźni w dobrze skrojonych mundurach SS ze swastyką na ramieniu.

czytaj całość »
Gwiezdny pył... 12
Gwiezdny pył...

Zawsze w grudniu, praktycznie aż do samych Świąt maluję małe, zimowo-anielskie obrazki. Na pięknym granatowym papierze maluję białą akwarelą  dziesiątki wzruszających i zabawnych scen z ,,ziemskiego” życia małych anieląt, zesłanych z Nieba przed Bożym Narodzeniem. Tych motywów malowałam już chyba z osiemdziesiąt jak nie więcej.

czytaj całość »
Dobrowolnie - przymusowo czyli GENERAŁOWA 2
Dobrowolnie - przymusowo czyli GENERAŁOWA

Mówią, że nie ma życiu przypadku, a ja w to wierzę, sama po wielokroć doznając prawdziwości tych słów. Jakże często ,,przypadkiem” napotkana osoba okazała się w konkretnym  momencie mojego życia przysłowiowym mężem  opatrznościowym…

czytaj całość »
Przyszła koza do woza... czyli malarka na blogu 3
Przyszła koza do woza... czyli malarka na blogu

Kiedy przed czterdziestu laty z dumą pokazałam Róży Nowotarskiej, znanej dziennikarce Głosu Ameryki, pisarce i tłumaczce a mojej idolce i ,,przyszywanej” cioci własnoręcznie wyhaftowaną serwetkę, ta pokręciła z dezaprobatą głową i zamiast mnie pochwalić (czego oczekiwałam) powiedziała: Łucjo, lepiej ty pisz i maluj... Ha. Nie unikniesz przeznaczenia-więc zapraszam Was już nie tylko do pracowni ale i na pierwszy wpis na blogu

czytaj całość »
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl