Dobrowolnie - przymusowo czyli GENERAŁOWA 2
Dobrowolnie - przymusowo czyli GENERAŁOWA

Mówią, że nie ma życiu przypadku, a ja w to wierzę, sama po wielokroć doznając prawdziwości tych słów. Jakże często ,,przypadkiem” napotkana osoba okazała się w konkretnym  momencie mojego życia przysłowiowym mężem opatrznościowym…

Kilka dni temu zobaczyłam na profilu znajomego, wybitnego fotografa Tomka Kaisera, czarno-białe zdjęcie, przedstawiające charakterystyczną krakowską postać sprzed kilkudziesięciu lat. Takie zdjęcia zawsze przyciągają moją uwagę, bo świat czarno- białej fotografii był światem mojego dzieciństwa i wczesnej młodości, pierwsze kolorowe fotki zrobiła mi mama gdy miałam 13 lat. Wiem to dokładnie, bo wszystkie zdjęcia miała dobry zwyczaj opisywać datami. Kolorowe robiło się rzadko, klisze były znacznie droższe, trudniejsze do zdobycia, rzec by można był to fotograficzny luksus.

I ta czarno-biała Tomkowa fotografia ni stąd ni zowąd przywołała z pamięci nie tylko uchwyconego wrażliwością fotografa i ,,okiem” aparatu człowieka, którego jako zagadkowego dziwaka doskonale znałam z widzenia , ale i spowodowała, że przypomniała mi się - i to już jest kompletny przypadek  (a może właśnie nie) moja Pani profesor od PO czyli przysposobienia obronnego,  jedna z bardziej malowniczych i nietuzinkowych nauczycielek Liceum Plastycznego z lat 70.tych XX wieku.

Starsza pani w zawadiacko nadzianej na głowę peruce, nie do końca precyzyjnie wykonanym, ale zawsze obecnym na licu makijażu, z nieodłącznym petem w zębach (myślę, że nie kurzyła tylko podczas lekcji, bo czy przez sen nie - tego bym już nie przysięgła), o bystrym spojrzeniem - już była  godną uwagi postacią.

Nazywała się Cecylia Kurdziel, ale cała szkoła mówiła o niej Generałowa i ten przydomek pasował do niej jak ulał. Podobno miała za sobą wspaniałą karierę wojskową. Podobno walczyła pod Lenino. Podobno miała męża hrabiego. Wszystko podobno, nic na pewno...

Na jej lekcjach panowała idealna cisza, żądała, byśmy przychodzili na nie ,,porządnie” ubrani (w Liceum Plastycznym panowała już wówczas swoboda, nie nosiliśmy mundurków jak ,,porządne” szkoły) i egzekwowała to żądanie dość mocno. Łypiąc krzywo umalowanym okiem na koleżankę w zbyt mocnym jej zdaniem makijażu, sycząc przez zęby wyrzucała nieszczęśnicę z klasy by się ,,umyła”. Ogarnąwszy klasę wzrokiem i stwierdziwszy, że reszta jakoś ujdzie, przystępowała do prowadzenia lekcji. Z wojskowością obcykana niewiarygodnie i widać było, jest to jej miłość pierwsza i największą. Świetnie strzelała, co z nabożną uwagą obserwowaliśmy podczas zajęć na strzelnicy.

Do historii przeszły jej powiedzonka, którymi sypała jak z rękawa, jak np ,,ręce, nogi i spodnie opadają” (do ucznia plotącego bzdury lub nic nie umiejącego) ,,milcz jak do mnie mówisz” gdy ktoś chciał się z czegoś wybronić czy coś jej wytłumaczyć, oraz słynne: dziś będzie odpowiadać ,,dobrowolnie przymusowo” uczeń taki a taki.

Pety z milionów wypalanych przez Generałową papierosów nie kończyły swego podłego żywota w kuble, lecz troskliwie przez nią zbierane były rozdrabniane rękami uczennic (ha ha moimi także, to podciągało ocenę ;)) na główny komponent nawozu do kwiatów, które były jej oczkiem w głowie i faktycznie, korytarze i hol wystawowy szkoły mogły konkurować z niejedną oranżerią…

Przed Wszystkimi Świętymi zabierała pierwsze klasy na Cmentarz Rakowicki, sprzątaliśmy zaniedbane groby, pamiętam zdziwienie niektórych kolegów, że dba się też o cudze...

Lubiłyśmy się. Myślę, że była bardzo porządnym człowiekiem. Cieszyła się z naszych sukcesów, doskonale nas po latach pamiętała, była ciekawa jak potoczyło się nasze życie.

Zmarła z początkiem XXI w, była dobrze po dziewięćdziesiątce. Byłam na jej pogrzebie na Cmentarzu Rakowickim, tym samym na którym uczyła młodzież, że dba się o wszystkich zmarłych.

Nie ma przypadków.

Myślę, że  w ten mglisty, listopadowy dzień postanowiła ,,z góry” przypomnieć, że kiedyś była, pracowała, uczyła, pokrzykiwała, bawiła, że póty żyje człowiek póki pamięć o nim.

I że nauczyciele to , czy tego chcemy czy nie, wyjątkowo ważne osoby w naszym życiu, o czym w młodości nie myślimy lub tego nie rozumiemy?... I że posłużyła się tą starą, cudzą fotografią, by o tym przypomnieć...

Kochana Pani Profesor, pamiętam i na pewno nie ja jedna...Kolegów z Liceum Plastycznego bardzo proszę o ew uzupełnienie tego tekstu swoimi wspomnieniami! Pobuszujmy wspólnie w ogrodzie przeszłości, poszukajmy w pamięci i niepamięci...

Ps. Po napisaniu tego tekstu z ciekawości sprawdziłam w kalendarzu, kiedy są imieniny Cecylii. Nie uwierzycie... 22 listopada, dokładnie w dniu, kiedy pisałam to wspomnienie. Przypadek??

Na zdjęciu ja w czasach, gdy uczyła mnie Generałowa...

Komentarze do wpisu (2)

28 listopada 2017

osobowości, które zapamiętaliśmy są tymi "prawdziwymi" osobowościami - koloryt ich charakterów miał na nas wpływ. Życzę każdemu, by kogoś takiego miał do wspominania. Nawet sobie życzę, by ktoś mnie tak wspominał jak ty panią Generałową

29 listopada 2017

Pięknie napisane !

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl